Kilka słów o Dominiku

 

O mnie

 

Na świat przyszedłem 11 marca 1972 roku. Od urodzenia do dnia dzisiejszego mieszkam, uczyłem się i pracuję w Poznaniu. W pierwszym etapie mojej edukacji ukończyłem Szkołę Podstawową nr 89. Następnie uczyłem się w VIII Liceum Ogólnokształcącym im. A. Mickiewicza w klasie o profilu matematyczno-fizycznym. Studiowałem na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza na Wydziale Prawa i Administracji na kierunku Zarządzanie i Marketing. Zawodowo zajmuję się informatyką - pracuję w firmie Herlitz. Kiedyś prowadziłem także działalność gospodarczą na własną rękę - pod nazwą Dominosoft. Moje hobby to turystyka, szczególnie górska, rower, narty oraz fotografowanie. Czytam książki SF i fantasy. Lubię muzykę - szczególnie elekroniczną (Klaus Schulze, Vangelis, Yanni, Karunesh), a także celtycką, szkocką i irlandzką (Andy Mc Stewart, Alistair Mac Donald), muzykę z wytwórni 4AD (This Mortal Coil) i inne "niepospolite" gatunki.

 

 

 

Góry

 

Kocham góry. Nie wyobrażam sobie spędzenia wakacji bez wyjazdu w tereny mniej lub bardziej pofałdowane. Tą pasją zarazili mnie moi rodzice - już w szkole podstawowej jeździliśmy do Zakopanego i tam zaczęła się moja górska przygoda. Ucieszyło mnie więc, kiedy nasza wychowawczyni w liceum oznajmiła nam, że na wycieczki będziemy jeździć w góry. Z klasą licealną byliśmy w Bielsku Białej i okolicach, w Karpaczu, w Pieninach i w Zakopanem. Staram się również poznawać góry poza granicami Polski. Odwiedzałem już wielokrotnieTatry Wysokie i Zachodnie na Słowacji, Słowacki Raj oraz Skalne Miasta w Czechach.

Siepień 1999 roku spędziłem w paśmie Mała Fatra na Słowacji.

Długi majowy weekend roku 2001 - to wyjazd na granicę czesko-niemiecką na tereny nazywane Czesko-Saksońską Szwajcarią.

W sierpniu 2001 roku znów powróciłem w moje ukochane Tatry Słowackie i do Słowackiego Raju, tym razem zwiedzając również dalsze okolice - Spisz i słowacką stronę Pienin.

Latem roku 2002 - podczas pobytu w Chorwacji wybrałem okolice centralnej Dalmacji - miejsce gdzie góry spotykają się z morzem. Ciekawostką tych okolic jest fakt, że właściwie z poziomu morza można samochodem (!) wjechać na wyskość 1757 mnpm - na szczyt Św. Jure w paśmie Biokovo. Poza tym w Chorwacji mozna znaleźć wspaniałe kaniony górskich rzek i jezior (Cetina na wybrzeżu i Park Narodovy Jezior Plitwickich w głębi kraju).

Lato 2003 - ponownie Chorwacja - tym razem obserwowałem góry tego kraju płynąc jachtem z Biogradu do Dubrovnika.

Sierpień 2004 - to wakacje łączące moje trzy pasje - góry, rower i fotografowanie - do takiego spędzenia czasu doskonale nadaje się Beskid Niski i okolice.

Na przełomie września i paździenika 2005 - zwiedziłem Beskid Żywiecki i okolice.

2007 - krótki urlop w Sopocie i Trójmieście.

Rok 2008 - wakacje w Oludeniz w Turcji.

Przełom lipca i serpnia 2009 roku - to wakacje w Świeradowie Zdroju i okolicach - zwiedziłem Góry Izerskie.

Lato w roku 2010 - dla odmiany - wakacje w Ińskim Parku Krajobrazowym oraz w Łazach nad morzem.

Sierpień 2011 - letni urlop spędziłem na Roztoczu.

 

 

 

Narty

 

Zimą 1998/1999 roku zaraziłem się nartami. Sylwestra spędziłem w Zakopanem, gdzie dokonywałem pierwszych zjazdów na oślich łączkach na Gubałówce, udając się na kilka lekcji do bardzo sympatycznego pana instruktora. Ale już w ostatnim dniu udało mi się zjechać nawet z dużej trasy zjazdowej na Nosalu - mimo, iż było tam więcej lodu niż śniegu...

W marcu 1999 odwiedziłem Zieleniec i cieszę się, że znajduje się on tak blisko Poznania - jest tam doskonały teren i klimat narciarski.

Luty roku 2000 - to białe szaleństwo w Kitzbühel w Austrii. W tych okolicach jest dość stromo, a najbardziej zostaje w pamięci Streif - trasa zjazdowa zawodowców.

Zima 2001 - to wyjazd do Włoch - w rejon miejscowości Livigno, Isolaccia i Bormio. Tereny Livigno są najładniejszymi z tych, które dotychczas odwiedziłem. Polecam je wszystkim, którzy chcą nauczyć się jeździć na nartach. Są tam szerokie trasy, wszystkie dobrze wyrównane ratrakami, nie ma żadnych drzew ani dziur. Rejon ten jest miejscem, w którym nawet upadki nie zrażają do dalszej nauki i zabawy.

Zima 2002 - ponownie Austria - tym razem rejon miejscowosci Mallnitz oraz lodowca Mölltal. Słoneczne i szerokie stoki, długie trasy są niewątpliwymi zaletami tego miejsca. Przy okazji można przejechać się najdłuższym alpejskim metrem - tunel ma 4,8 km długości i wywozi nas z wyskości 1200 mnpm na 2200 mnpm w sam środek zimy.

Marzec 2003 - powróciłem do Livigno we Włoszech, spędzając tam wspaniały słoneczno-śnieżny tydzień. Nowe narty Rossigniol X-Power przekonały mnie, że carving jest super.

Styczeń 2004 - kilka dni na nartach w Czechach - odkryliśmy Tanvaldsky Spicak i Severak.

Na przełomie stycznia i lutego 2005 - ponownie spędziłem kilka dni w Czechach odwiedzając dwa (świeżo połączone jednym skipasem) ośrodki - Černá Hora (Janské Lázně) i Pec pod Sněžkou.

Marzec 2009 - kolejne odwiedziny mojego ulubionego Livigno we Włoszech.

2010 - wyjazd na narty do Austrii - odwiedzilismy Kappl oraz Ischgl.

2012 - pierwsze dni nowego roku - spędzone w Zieleńcu, który po kilku latach nieobecności zmienił się nie do poznania - nowe wyciągi krzesełkowe, oswietlone stoki oraz lepszy standard noclegów.

 

 

 

Fotografia

 

Lubię fotografować. Jak łatwo zauważyć - większa część mojej strony jest poswiecona tematyce fotograficznej - więc tutaj nie będę się specjalnie rozpisywać. Znajomi trochę narzekają kiedy długo przymierzam się do zdjęć, ale potem lubią oglądać efekty. Serdecznie zapraszam do moich galerii - fotografii cyfrowej oraz fotografii analogowej.

 

 

 

Rower

 

Kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów przejechanych na rowerze to całkiem miły wysiłek. W Poznaniu i okolicach jest coraz więcej terenów, gdzie można pojeździć. W 1998 z grupką znajomych z IRC'a wybraliśmy się rowerami z Poznania do Leszna, wykąpaliśmy się na pływalni i wróciliśmy do Poznania - to chyba niezłe osiąnięcie...

W czerwcu 2003 zdecydowałem się na zmianę roweru. Zrezygnowałem z "górala" i kupiłem nowy rower - jest to trekkingowa Merida Crossfire 8700. I zaraz w pierwszym miesiącu fiknąłem na nim kozła, którego długo będę pamiętał - zdarta skóra z twarzy i wybity łokieć. Ale i tak nowy rower jest super.

W roku 2003 rower towarzyszył mi na wakacjach w Borach Tucholskich.

W roku 2004 mój trekkingowy rower był doskonałym środkeim lokomocji podczas wakacji w Beskidzie Niskim.

Długi weekend w maju 2005 - to klikudziesięciokilometrowe trasy na obszarze Ińskiego Parku Krajobrazowego.